| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Kategorie: Wszystkie | Gender | Gospodarka | Psychoewo | Różne | Wychowanie | pop | transhumanizm
RSS

Psychoewo

niedziela, 09 grudnia 2012

W ramach swoich obowiązków zawodowych muszę czasem zaglądać na portale biznesowe. Agora mnie dzisiaj osłabiła kwiatuszkiem, który robi za fokus działu "Biznes":

 

W takich momentach po prostu kapituluję i nie potrafię już skomentować tego steku psychoewolucjonistycznych nonsensów w środku. Mogę tylko westchnąć nad upadkiem dziennikarstwa, którego skutkiem jest cofanie się narodu w rozwoju. Co będzie następne? "Czarnuchy" a może od razu małpy? Przecież każdy wie że Afryka to taki kraj, gdzie żyją małpy, które urządzają rozróby pod pałacem prezydenckim w Kairze.

MRW ma rację - idzie nowe średniowiecze. Dekady walki o prawa człowieka, równouprawnienie kobiet, tolerancję, walki którą wielu przypłaciło swoim życiem, wszystkie te konwencje, deklaracje, cały ten "terror poprawności politycznej" wszystko to spłynęło w rynsztoku klikalności.

Dziś wystarczy krzyknąć na ulicy "powiesić pedały!" by zostać mainstreamowym felietonistą - bo trzeba mieć wyraziste poglądy by przygarnąć kliknięcia ameby, dla której Facebook jest źródłem informacji o świecie, Pudelek miejscem obcowania z kulturą, Wojciech Cejrowski ekspertem od antropologii, a Jeremy Clarkson komentatorem spraw społeczno - politycznych. 

Tagi: rasizm
14:59, meinglanz , Psychoewo
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 marca 2010

Dziś moją uwagę zwrócił artykuł z Guardiana, który zawędrował na stronę główną Onetu. Omawiany w nim jest eksperyment dr J. Lass – Hennemann na temat męskich preferencji odnośnie kobiecych twarzy. W tytule próbowano streścić wniosek z badań lecz zabrzmiało to jakoś niezręcznie:

„Preferencje seksualne mężczyzn zmieniają się pod wpływem stresu”

Brzmi to trochę jak podparcie teoretyczne dla Aardwega czy innych „terapeutów” którzy chcą zmieniać orientację seksualną, jednak jak się okazuje nie o takie preferencje chodzi. Badaczka stwierdziła, że mężczyźni inaczej oceniają atrakcyjność twarzy kobiecych pod wpływem stresu. W grupie zrelaksowanych badanych zauważono większą preferencję dla kobiet , które przypominają osoby badane. Z kolei mężczyźni zestresowani preferują kobiety których twarze są mniej podobne do ich własnych facjat.

Mam trochę zastrzeżeń co do samego badania i wniosków. Po pierwsze próbka – żałosne 50 studentów. Psychologia akademicka od dawna sprawia wrażenie nauki o szczurach i studentach, po internecie krążą na ten temat anegdotki. W eksperymentach takich jak omawiany powinna być bardziej zróżnicowana próba badana. Mam na przykład przeczucie, że sposób oceniania twarzy kobiecych może u mężczyzn zmieniać się z wiekiem. Wypadałoby sprawdzić, czy mężczyźni żonaci i posiadający dzieci tak samo oceniają atrakcyjność kobiecych twarzy jak młodzi single.

Wydaje się, że błedem jest utożsamianie oceniania atrakcyjności wizualnej twarzy kobiecych z oceną atrakcyjności seksualnej. Lass – Hennemann wyszła zdaje się z założenia, że mężczyźni to proste istoty, którym głównie seks chodzi po głowie, dlatego ocenianie przez nich atrakcyjności kobiet jest równoznaczna z oceną preferencjami co do partnerek seksualnych. Na tej podstawie badaczka wysnuła dość ciekawe psychoewo. To rozumowania jest taki: Jeśli mężczyźni będą się parzyć z kobietami podobnymi do siebie genetycznie, to będzie to powodowało, że ich potomstwo będzie mniej odporne (dobrze znany mechanizm chowu wsobnego), a tym samym gorzej radzące sobie ze stresorami. Ergo: mężczyźni pod wpływem stresu będą wybierać partnerki mniej podobne do siebie, by polepszyć „jakość genetyczną” potomstwa.

„Sądzimy, że chronicznie stresujące środowisko może nasilać tendencję do poszukiwania możliwie najmniej podobnych genetycznie partnerek, bo w ten sposób rośnie szansa na to, że potomstwo będzie lepiej sobie w tym stresującym środowisku radziło„

Primo: Chroniczny stres obniża libido u mężczyzn, więc w ogóle powoduje, że mężczyźni nie będą przejawiali tendencji do poszukiwania partnerek. Secundo: W badaniu obserwowano sytuację stresu chwilowego i nie ma tutaj podstaw do stwierdzenia co się będzie działo w przypadku poddania mężczyzn stresowi chronicznemu. Jest wiele prac psychologicznych i medycznych wskazujących na to, że stres krótkotrwały ma na człowieka inny wpływ niż stres chroniczny. Psychoewo oparte jest więc na błędnej dedukcji, co zresztą jest dość typowe.

Szczerze mówiąc sam jestem zaintrygowany tym skąd wzięła się różnica w ocenie atrakcyjności kobiet dokonywanej przez mężczyzn zrelaksowanych i zestresowanych. Lisa deBruine jedna z najlepszych ekspertek w tematyce percepcji i oceniania twarzy przez ludzi doszła do wniosku, że istnieją co najmiej dwa rodzaje atrakcyjności fizycznej. Oceniamy ludzi, których twarze przypominają nasze własne jako bardziej atrakcyjne i godne zaufania wtedy, kiedy bierzemy pod uwagę relacje nieseksualne takie jak przyjaźń, czy praca. Z kolei kiedy poszukujemy partnerów seksualnych bardziej podobają się nam osoby płci przeciwnej, których twarze są mniej podobne do naszych. Psychologowie z Wenezueli doszli do wniosku, że wybierając sobie partnerów bierzemy pod uwagę różne czynniki. Podobieństwo do nas samych lub naszych rodziców budzi większe zaufanie, ale z kolei różnica w wyglądzie może oznacza lepsze geny. A. Coskunpinar z Uniwersytetu Hanowerskiego stwierdza, że atrakcyjniejsze seksualnie są dla nas twarze osób bardziej się różniących od nas, ale już Hinsz z Uniwersytetu Północnej Dakoty wskazuje, że w parach małżeńskich i „zaangażowanych” jest więcej fizycznego podobieństwa między partnerami.

Wygląda więc na to, że ludzie posiadają pewien ewolucyjnie wdrukowany mechanizm wyboru partnerów biorący pod uwagę wiele czynników. Jak wskazuje deBruine konkurują ze sobą dwie strategie oceniania atrakcyjności: wybór ludzi którzy budzą w nas zaufanie i wybór ludzi bardziej atrakcyjnych „genetycznie”. Być może wpływ na to kto się bardziej podoba może mieć też to, czy planujemy związek długi czy też krótki romans. Stres chwilowy ma wpływ na to jak mężczyźni oceniają atrakcyjność kobiet. To wykazała Lass – Hennemann. Naciągany natomiast jest wniosek co do wpływu chronicznego stresu na wybór partnerek, które mają dawać „lepsze geny” dla potomstwa. Moim zdaniem wyjaśnienie jest inne. Napięcie, które badacze wywołali w mężczyznach poddanych badaniu spowodowało u nich spadek odczuwanego zaufania. To zaś spowodowało, że czynnik zaufania do drugiej osoby mógł mieć u tych mężczyzn mniejszy wpływ na ocenę atrakcyjności kobiet aniżeli u mężczyzn zrelaksowanych. Większe znaczenie w takim wypadku miała chęć wyboru partnerki, która da bardziej zróżnicowane geny dla potomstwa. Dlatego mężczyźni ci jako atrakcyjniejsze wybrali kobiety, których twarze bardziej różnią się od ich własnych. Wygląda mi to na efekt chwilowy i sytuacyjny raczej, aniżeli na stałą ewolucyjną tendencję.

Najciekawszym wnioskiem jest wszak to, że mężczyźni nie są wcale tacy prości.

sobota, 06 lutego 2010

Onet, za Psychological Science publikuje opis badań psychologów z kanadyjskiego University of Lethbridge. Paul Vasy i Doug VanderLaan postawili sobie za cel wyjaśnienie zjawiska homoseksualizmu w świetle psychologii ewolucyjnej. Jest to dość karkołomne zadanie, gdyż co wspomniano na początku artykułu, w świetle socjobiologicznego paradygmatu zachowania seksualne, które nie mogą doprowadzić do poczęcia potomstwa i tym samym przekazania genów są pozbawione sensu. Badacze w celu wyjaśnienia homoseksualizmu postanowili posłużyć się hipotezą altruizmu krewniaczego. Zakłada ona, że chętniej pomagamy osobom spokrewnionym niż obcym, gdyż z krewnymi mamy część wspólnych genów po przodkach. Pomagając krewnym zwiększamy ich szanse na sukces reprodukcyjny i tym samym rozpowszechnienie tej puli genów, którą mamy wspólną.

Vasy i VanderLaan aż dwa lata poświęcili na badania zachowań homoseksualnych mężczyzn na Samoa. Kultura samoańska jest tolerancyjna wobec gejów. Nazywani są tam oni fa'afafine i zawierają między sobą związki, które są akceptowane przez społeczeństwo. Kanadyjscy badacze odkryli, że fa'afafine chętniej pomagają dzieciom swoich krewnych niż obcym dzieciom. Tendencja do większego angażowania się w pomoc przy opiece nad bratankami i siostrzeńcami jest u fa'afafine silniejsza niż u heteroseksualnych mężczyzn i kobiet. Przy okazji w artykule na Onecie znalazło się drobne przekłamanie translatorskie.: „Różnica w tych nastawieniach jest u fa'afafine o wiele wyraźniejsza, niż różnica w nastawieniu do dzieci własnych i obcych wśród samoańskich kobiet i mężczyzn hetero” Powinno być raczej „dzieci krewnych”, a nie „dzieci własnych”. Samoańczycy podobnie jak wszyscy inni rodzice na świecie zajmują się głównie własnym potomstwem. Osoby bezdzietne, w tym i fa'afafine częściej pomagają przy opiece nad dziećmi swych krewnych.

Czy jak dumnie ogłasza tytuł na Onecie rozwiązano zagadkę? Czy badanie to dowodzi ewolucyjnego sensu homoseksualizmu? Zachowanie fa'afafine wspiera samą tezę altruizmu krewniaczego, ale nie tezę, że homoseksualizm ma sens ewolucyjny. Jak się jednak okazuje Samoańczycy posiadający dzieci w swej gotowości do pomocy innym rodzicom w małym stopniu różnicują krewnych od osób niespokrewnionych. Wygląda na to, że większa znajomość i zażyłość między fa'afafine i ich krewnymi może zwiększać prawdopodobieństwo, że będą im pomagać w różnych sytuacjach. Natomiast rodzice są zaaferowani własnym potomstwem. Wnioski z takiej obserwacji są ograniczone z dwóch powodów. Po pierwsze specyfika sytuacji homoseksualistów u Samoańczyków. Jak sami autorzy stwierdzili stosunek do osób homoseksualnych jest różny w różnych kulturach i z tego powodu nie wszędzie wystąpią takie zachowania jak w przypadku samoańskich fa'afafine. Ponadto trzeba dodać, że również siła związków między dalszymi krewnymi różni się u różnych kultur i to też sprawia, że altruizm krewniaczy nie musi być zjawiskiem uniwersalnym.

Przede wszystkim jednak nie widzę powodów dla których sam homoseksualizm miałby mieć jakiś sens ewolucyjny. Niektóre zjawiska społeczne i psychologiczne mogą czasem być efektem ubocznym innych zjawisk. Geneza homoseksualizmu jest problemem złożonym. Z badań G. Dornera, J. Michael Bailey, czy Ingebog Ward wynika, że homoseksualizm może być efektem zaburzeń hormonalnych w czasie ciąży. Przyczyną może być silny stres lub alkohol. Inne badania wskazują na istnienie czynnika genetycznego warunkującego homoseksualizm u mężczyzn. Campero – Ciani sugeruje, że geny te co prawda sprawiają, że mężczyzna ma mniejsze szanse na spłodzenie potomka, ale kobiety które posiadają te geny mają więcej dzieci. To wyjaśnia fakt utrzymywania się takich genów w populacji. Zatem same geny mają ewolucyjną rację bytu, ale już nie warunkowana przez nie orientacja seksualna mężczyzn.

Badanie kanadyjskich psychologów wydaje się wątpliwym uzasadnieniem wyjaśnieniem socjobiologii homoseksualizmu. Natomiast wskazuje na bardzo ciekawy aspekt jakim jest sposób w jaki kultura może „zutylizować” to zjawisko. Samoańczycy mają fa'afafine, u Indian Ameryki Północnej funkcjonowali berdache, w południowej Azji hirja. Z drugiej strony niektórych krajach bliskowschodnich homoseksualizm jest karany śmiercią. To jak różne społeczeństwa traktują gejów i lesbijki oraz to jaką rolę społeczną pełnia homoseksualiści jest moim zdaniem o wiele ciekawszym zagadnieniem niż próba ewolucyjnego tłumaczenia tego zjawiska poprzez hipotezę altruizmu krewniaczego. Przez 2 lata badań można bardzo wiele ciekawych obserwacji poczynić. Zafiksowanie się na jednej hipotezie to marnotrastwo intelektu.

sobota, 23 stycznia 2010

U la la, no to się porobiło. Genetycy udowodnili, że mężczyźni nie pochodzą z Marsa tylko z rolnictwa, a kobiety nie pochodzą z Wenus tylko od myśliwych. Badacze z Uniwersytetu w Leicester jak podaje Newsweek chcieli dowiedzieć się, czy rolnictwo w Europie rozprzestrzeniało się wraz z migracją ludów bliskowschodnich do Europy, czy też ludy wcześniej zamieszkujące Europę uczyły się rolnictwa od ludów bliskowschodnich. Badania nad chromosomem Y, przekazywanym z ojca na syna, dowodzą, że to ludy rolnicze zasiedliły Europę i od nich wywodzi się większość europejskich mężczyzn. Co ciekawe kobiety wywodzą się z ludów myśliwsko – zbieraczych. Wygląda więc na to, że prahistoryczne panie uznały iż rolnicy zaoferują więcej żywności i lepsze warunki życia, więc porzuciły myśliwych i zaczęły spółkować z rolnikami. Oto koronny dowód, że seksapil mężczyzny jest wprost proporcjonalny do jego warunków materialnych.

Przy okazji po raz kolejny udowodniono, że risercz psychologów ewolucyjnych jest tylko riserczem, a nie metodą naukową. Psychologia ewolucyjna – czyli dumanie o mózgu wywodzące się z socjobiologii zawsze wyjaśniała różnice w zachowaniu się, mężczyzn i kobiet tym, że mężczyźni polowali, a kobiety zbierały jagódki. Zatem dobór naturalny wspierał tych mężczyzn, których osobowość pomagała w polowaniu na zwierzynę i to ich geny miały przetrwać i ponosić odpowiedzialność za to, że dziś men behaving badly. Dzięki badaczom z Uni. Leicester mamy już pewność, że psychologia ewolucyjno – astronomiczna to pseudonauka, przynajmniej w odniesieniu do Europy, gdzie sukces genetyczny odnieśli nie myśliwi, ale rolnicy.

Z niecierpliwością już czekam na nowy paradygmat u psychoweolucjonistów. Wkrótce wrodzone – uwarunkowane neurofizjologicznie różnice w zachowaniu się mężczyzn i kobiet będą tłumaczone nie tym, że faceci są stworzeni do polowania, tylko do orania. Zabawnie będzie wyglądał w przyszłości ruch męskości mitopoetyckiej (R. Bly, S. Biddulph i te klimaty). Mężczyźni w celu odkrywania prawdziwej męskości zamiast wyjeżdżać na jakieś retreaty w puszczę i polować na dziki będą musieli iść na wieś sadzić buraki.

piątek, 04 grudnia 2009

Dzisiaj w TVN24 ukazał się fajny materiał o zachowaniach kobiet i mężczyzn na zakupach. Psychologowie sporo uwagi poświęcają badaniom zachowań konsumenckich, a wyniki ich badań są później wykorzystywane przez biznes. Czasem jednak zdarzają się w tym obszarze badań różne dziwne rzeczy. Jednym z częstszych memów z jakimi spotykamy się dzisiaj, jest rozpisywanie się o różnicach w zachowaniach kobiet i mężczyzn. Wszyscy pewnie słyszeliśmy o Psychologii Astronomicznej, a ludowe opowieści o tym jak bardzo różnią się samce i samice Homo sapiens mogłyby posłużyć na temat nie jednej książki.

Zakupy są dziedziną życia, w której takie różnice są bardzo widoczne. Stereotypowo kobiety spędzają znacznie więcej czasu na zakupach, oglądają wiele rzeczy, przymierzają różne ciuchy, wchodzą do sklepów z różnorakim asortymentem i od czasu do czasu coś sobie dokładają do koszyka. Mężczyźni zaś to wyspecjalizowani poszukiwacze dóbr, którzy idą do sklepu z konkretnym zamiarem, szybko odnajdują tę rzecz, którą chcą kupić i równie szybko wychodzą z zakupionym zaplanowanym towarem.

Skąd biorą się takie różnice w zachowaniu kobiet i mężczyzn? Modnym sposobem wyjaśniania zachowań ludzkich jest dzisiaj odwoływanie się do teorii ewolucji. E. O. Wilson pokazał jak przebywanie w rożnych typach środowiska, a w konsekwencji różne sposoby odżywiania się zwierząt prowadzą do wyeowoluowania różnych wzorców zachowań. W ten sposób powstał nowy paradygmat w etologii – socjobiologia. Bardzo szybko zaczęto stosować metaforę ewolucjonizmu w stosunku do ludzi, zapoczątkowując psychologię ewolucyjną. Te nowy sposób myślenia o człowieku wywołał początkowo wściekłość radykalnej lewicy akademickiej oskarżającej Wilsona i jego następców o faszyzm, wsteczność i szerzenie uprzedzeń płciowych, rasowych itp. Z kolei taka emocjonalna reakcja przysporzyła socjobiologii sporej popularności.

Dziś po latach debat psychologia ewolucyjna triumfuje w mediach i w sporej części dyskursu naukowego. Nikt poza kreacjonistami nie podważa już faktu, że człowiek jest istotą, która podlega prawom ewolucji biologicznej. Feministki również zaakceptowały psychoewolucjonizm, co widać w ostatnim felietonie Kingi Dunin. Czy jednak mamy pozostać wobec paradygmatu socjobiologii bezkrytycznymi?

Spójrzmy na dzisiejszy materiał w mainstreamowym medium jakim jest TVN24. Przedstawiono tam wyjaśnienie różnic w zachowaniu zakupowym kobiet i mężczyzn w typowy dla tego nurtu psychologii sposób. Zastosowano Risercz Psychoewolucjonisty. Chwyt ten polega na wyjaśnianiu jakiś zachowań jako następstw instynktów biologicznych wykształconych dawno temu w trakcie ewolucji gatunku Homo sapiens, bez sprawdzenia jak naprawdę wyglądała ta ewolucja. D. Kruger w dość oczywisty sposób tłumaczy różnice w zachowaniach zakupowych Marsjan i Wenusjanek. W dawnych czasach populacja ludzka zajmowała się łowiectwem i zbieractwem. Ponieważ kobiety musiały nosić w swych macicach Dzieci Nienarodzone przez 9 miesięcy, a później przez długi czas je karmić piersią, nie mogły za bardzo opuszczać domostw, więc zajmowały się pracami nie wymagającymi długich podróży. Zajmowały się zbieraniem jagód i warzyw, przygotowaniem posiłku i sprzątaniem domostw. Mężczyźni z kolei byli odpowiedzialni za polowanie na zwierzynę, dzięki czemu ewolucja wyposażyła samców w silniejsze kończyny i większą ogólna sprawność fizyczną potrzebną przy polowaniu na gruby zwierz. Równolegle do różnic fizycznych, zgodnie z paradygmatem socjobiologii, wyewoluowały instynkty i różnice w cechach psychologicznych między płciami. Męska psychika ma być dostosowana do polowania i walki, kobieca do opieki nad potomstwem i zbierania jagódek. W ten sposób można łatwo wyjaśnić różnice w zachowaniach zakupowych. Mężczyźni zachowują się jak myśliwi – wybierają sobie konkretny cel, skupiają swoją uwagę tylko na nim i po jego osiągnięciu szybko wracają do domu. Kobiety natomiast przeszukują pewien teren i zbierają co bardziej wartościowe kąski, wracając do domu z pełnym koszykiem drobiazgów.

Piękne wytłumaczenie obserwowanych zachowań? Jednak przyjrzyjmy się bliżej argumentacji. Po pierwsze założenie, że u ludzi pierwotnych istniał podział prac między płciami musi mieć oparcie w obserwowanych śladach aktywności ludzkiej. Nie mamy zbyt wielu informacji o tym jak żyli ludzie w epoce kamienia, jednak do dnia dzisiejszego przetrwało jeszcze w trudno dostępnych częściach świata trochę plemion łowiecko – zbierackich. Zgodnie z przyjętym w antropologii modelem rozwoju społeczeństwa etap łowiecki poprzedzał etap rolniczy, zatem można przyjąć że współczesne plemiona łowieckie są odzwierciedleniem tego wczesnego etapu rozwoju społeczeństw ludzkich. Jeśli przyjrzymy się takim plemionom na przykład: Agta Negrito z wyspy Luzon, czy Aka z lasów równikowych Kongo okazuje się, że są to jedne z najbardziej egalitarystycznych społeczeństw świata. Kobiety i mężczyźni wykonują w nich podobne obowiązki. Przedstawiciele obu płci uczestniczą w polowaniach i zbierają owoce. Ojcowie dużo czasu poświęcają na opiekę nad dziećmi w czasie, gdy matki są zajęte czymś innym. Również ślady po naszych przodkach z epoki kamienia wskazują że polowaniem na zwierzynę zajmowały się także kobiety.

Nie mamy więc dowodów na istnienie presji środowiskowej, która mogłaby wyjaśnić obserwowane różnice w paradygmacie ewolucjonistycznym. Musimy więc poszukać innych wyjaśnień. W moim przekonaniu zachowania zakupowe są odzwierciedleniem naszych zadań jakie wykonujemy w rodzinie. Kobiety ciągle wykonują większość obowiązków domowych w tym gotowanie posiłków. Tymczasem to właśnie kupowanie żywności najbardziej przypomina zbieractwo. Z drugiej strony jednak zachowania kobiet na zakupach także mogą przypominać polowanie. Przeszukiwanie sklepów odzieżowych i czekanie aż wypatrzony sweter, czy kiecka zostanie objęta promocją przypominać może czyhanie na zwierzynę wpadającą w pułapkę. Z kolei mężczyźni w sklepach z elektroniką i innymi bajerami często zachowują się jak przysłowiowe zbieraczki z epoki kamienia łupanego – oglądają wszystko, macają i bawią się i kupują więcej niż trzeba. Risercz może dawać wyniki dowolne – zależnie od z góry przyjętych tez.

Sztywny podział obowiązków na męskie i kobiece tak naprawdę zaczął się dopiero wraz z rozwojem rolnictwa. Ale to już inna bajka.