Blog > Komentarze do wpisu

Ani dobroczynność ani państwo opiekuńcze 

W Dzienniku Opinii ukazał się świetny wywiad z Łukaszem Surowcem, o tym jak artysta współpracuje z bezdomnymi. Łukasz prowadził wiele projektów łączących obszary sztuki i pomocy społecznej, w których pokazuje absurdy polskiego myślenia o problemach bezdomności i alkoholizmu. Państwo traktuje infantylizuje uzależnionych, zmusza ich do podjęcia leczenia, a jednocześnie nie potrafi skutecznie pomóc.

Surowiec współpracował z bezdomnymi i nie wymagał ani nie naciskał na nich, by podjęli leczenie odwykowe. Jakiś czas temu dyskutowałem ze znajomymi z czy takie zachowanie jest etyczne, czy wiedząc że ktoś jest chory, ma problemy psychiczne, jest alkoholikiem możesz z nim współpracować przy projekcie artystycznym a jednocześnie nie próbować zachęcać go do leczenia. Czy wspólne budowanie z bezdomnymi domu, który potem oni zniszczą, bo wykorzystają drewno do zrobienia ogniska, a elementy metalowe sprzedadzą na złomowisku ma jakikolwiek sens? W ten sposób nie pomagamy bezdomnym wyjść z tej sytuacji w jakiej się znajdują. Ale z drugiej strony dlaczego mamy kogoś pouczać i nakłaniać do jakiegoś zachowania? Bezdomny jest wolnym człowiekiem i może chcieć współpracować przy projekcie artystycznym i dostać w zamian butelkę wódki.

Surowiec mówi o alkoholizmie „w strukturze” i „poza strukturą”. To struktura wyznacza jak traktujemy pomoc społeczną. W Europie ścierają się dwie narracje. Pierwsza, konserwatywno - chrześcijańska to popularna na prawicy i wśród liberałów - owsiakowców wizja dobroczynności jako dobrowolnego działania osób, które mają lepszą sytuację materialną. To naiwna wizja, że „Szlachetna Paczka” i WOŚP mogą rozwiązać problemy społeczne. Dobroczynność nie tylko akceptuje, ale wręcz propaguje nierówności społeczne. Akcje charytatywne służą oligarchom i korporacjom do robienia sobie dobrego PR, a klasie średniej do wyrabiania sobie dobrego samopoczucia i uprawdopodabniania neoliberalnego ideału państwa minimum i samoorganizująqego się społeczeństwa. 

Tyle że to nie działa. Nie tylko dlatego, że dobroczynność nigdzie realnie nie rozwiązała problemów w dużej skali, ale przede wszystkim dlatego, że wspiera system, który te problemy powoduje. Dobroczynność wzmacnia hierarchię społeczną poprzez stawiania się oligarchów w roli tych co udzielają „łaski” biednym. Dobroczynność wiąże się też z autorytaryzmem i tendencjami dyktatorskimi. Widoczne jest to u ks. Stryczka, który pozwala sobie dzielić biednych na „dobrych” i „złych” i decyduje komu udzielić łaski. W ten sposób model chrześcijańskiego miłosierdzia utrwala nierówności społeczne i ustawia biednych w roli tych, którzy muszą być posłuszni i bezwolni.

Drugi model to socjaldemokratyczny ideał państwa opiekuńczego. W tym modelu bezdomny czy alkoholik jest traktowany lepiej. Jest obywatelem, który ma prawdo do określonych świadczeń zagwarantowanych w umowie społecznej. System ten opiera się na założeniu że państwo jest czymś w rodzaju ubezpieczyciela, który pomaga w określonych warunkach zgodnie z umową. W Polsce system ten działa słabo, mamy zaledwie jego zalążki i jakieś niespójne elementy, które nie działają dobrze. Pomoc społeczna w Polsce jest niedofinansowana i nastawiona bardziej na pomaganie bogatym niż biednym, o czym pisał Trystero. Ale pomijając słabości polskiego systemu, pomoc społeczna ma zasadnicze wady także tam gdzie działa znacznie lepiej. Przede wszystkim system socjaldemokratyczny zawiera w sobie elementy autorytaryzmu. Państwo przejmuje rolę wychowawcy i autorytetu, który wymaga określonych zachowań. Przykładem tego jest przymus leczenia alkoholizmu, albo nakaz trzeźwości w noclegowaniach. Sporo przykładów takiego autorytaryzmu opisał Zaremba-Bielawski w swych reportażach ze Szwecji. 

Model socjaldemokratyczny jest mi bliższy niż model konserwatywnej dobroczynności gdyż dąży do zniwelowania nierówności społecznych i zakłada że osoba korzystająca z pomocy bierze to co jest jej prawem a nie doznaje łaski pańskiej. Wadą tego systemu jest jednak dążenie do uniformizacji społeczeństwa. Model socjaldemokratyczny chce by wszyscy byli „porządnymi obywatelami” gotowymi do pracy, przestrzegającymi prawa i żyjącymi zgodnie z ideałami społeczności. Tendencje autorytarne ograniczają wolność i powodują, że wielu ludzie staje się wykluczonych z pomocy społecznej na co zwraca uwagę Surowiec. Ponad to przeświadczenie, że musimy dostosować się do większości jest niebezpieczne w przypadku kryzysów migracyjnych, takich jaki mamy obecnie w Europie Zachodniej. Ideał porządnego obywatela zderza się tutaj z wizją imigranta, który nie przestrzega prawa i jest „roszczeniowy”. To woda na młyn dla skrajnej prawicy.

Aby naprawdę zniwelować kryzys humanitarny trzeba wyjść poza oba wyżej opisane modele. Dla mnie ideałem jest pomoc udzielana przez społeczność, która odrzuca kapitalistyczne rozwarstwienie oraz prawo polityków do wywoływania konfliktów zbrojnych. Problemy biedy, bezdomności i uchodźców to element całego międzynarodowego systemu polityczno-gospodarczego. Likwidacja tych problemów nie jest możliwa w ramach systemu, dlatego na dłuższą metę zarówno model dobroczynności jak i model socjaldemokratyczny ponoszą porażkę. Trzeba wypracować nowy model pomocy i wsparcia, oparty na dobrowolnym działania i braku hierarchii. W tym utopijnym modelu nikt nikogo nie zmusza do leczenia, ani nie stawia żadnych warunków przy udzielaniu pomocy. Podstawą takiego modelu jest dystrybucja dóbr niezależna od logiki rynkowej, bowiem kryzys humanitarny jest skutkiem działania rynku. Pierwsze próby stworzenia takiego modelu pomocy społecznościowej już działają w skali mikro. Mamy tu na myśli Food not Bombs, banki nasion ruchu Reclaim the Fields, kooperatywy spożywcze, niektóre skłoty, czy organizację syryjskiego Kurdystanu. 

Najważniejszym zadaniem dla światowego ruchu wolnościowego będzie w najbliższym czasie wypracowanie właśnie nowego modelu dystrybucji dób i pomocy wzajemnej, który odpowie na problemy wynikające z kapitalistycznego kryzysu i humanitarnej klęski wywołanej wojnami. Musimy odzyskać żywność i przyrodę z rąk korporacji. Surowce naturalne i bogactwo genetyczne przyrody nie może być własnością jednostki ale całej ludzkości. Kapitał intelektualny musi zostać rozprzestrzeniony, tak by nowoczesna produkcja nie była zlokalizowana tylko w niewielkiej części świata. Trzeba zniwelować podział na kraje zaawansowane technicznie i kraje taniej siły roboczej. Tylko w ten sposób wyeliminujemy problem masowej migracji. Produkcja militarna musi zostać zamieniona na produkcję dóbr niezbędnych do życia. Tylko likwidacja systemu kapitalistyczno-politycznego przyczyni się do realnego zwalczenia problemów humanitarnych.

niedziela, 31 stycznia 2016, meinglanz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: