Blog > Komentarze do wpisu

Prawdziwy lewak

Popularną figurą retoryczną wykorzystywaną przez konserwatywną prawicę w dyskusjach o postulatach równouprawnienia mnieszości seksualnych jest hipoteza istnienia dwóch lewic. "Prawdziwa lewica" zajmuje sie kwestiami socjalnymi, prawami pracy, obroną robotników i walką o państwo opiekuńcze. Jej przeciwieństwem jest "obyczajowa lewica" która ma być obojętna wobec tych tematów, za to zajmuje się głównie ?zboczeńcami? którzy są dzisiaj "nowym proletariatem". Kwestie praw społeczności LGBT to zdaniem konserwatystów "temat zastępczy", który odwraca uwagę opinii publicznej od spraw ważnych. "Lewica obyczajowa" zajmując się prawami zboczeńców zdradza ludzi pracy, gdyż nie poświęca im czasu.

 Taki obraz współczesnej socjaldemokracji europejskiej maluje Remigiusz Okraska redaktor "Nowego Obywatela" kwartalnika, który ma misję wskrzeszenia w Polsce "prawdziwej" lewicy. W swoim felietonie ?Walka trwa ? walka o nic? opisuje jak to wspaniale żyje się dziś gejom, którzy mają już pełnię praw obywatelskich. Równocześnie coraz gorszy jest los ludzi biednych i robotników, których prawa są coraz bardziej ograniczane.

 "Trudno byłoby znaleźć w dziejach tego kręgu cywilizacyjnego inną zbiorowość, która równie szybko przeszła od stadium osób spychanych na margines, wyklinanych czy wręcz zbiorowo prześladowanych, do obywateli posiadających pełne prawa cywilne, równość wobec wszelkich regulacji oraz obecność swego stylu życia wśród wzorców powszechnie akceptowanych."  - pisze R. Okraska.

Nie wiem co red. "Nowego Obywatela" rozumie przez "prawa cywilne" ale chyba co innego niż teoretycy prawa. W Polsce homoseksualne pary, które chcą prawnej ochrony swojego partnera i dzieci muszą podpisać kilkanaście różnych umów i deklaracji i załatwić pieczątki w kilku różnych urzędach, a i tak nie będą mieć takich samych praw jak pary hetero, które zawarły ślub cywilny. W krajach Europy Zachodniej i kilku stanach USA co prawda rejestruje się związki partnerskie lub małżeństwa osób tej samej płci, jednak nie mają one takich samych praw jak małżeństwa heteroseksualistów. W większości państw świata związki homo są ignorowane, a w bardzo wielu krajach są karane czasem nawet śmiercią. "Posiadanie pełnych praw" to coś, o co pedały i lesby muszą jeszcze walczyć.

 Jest jedna dziedzina praw obywatelskich, w przypadku, których redaktor naczelny "Nowego Obywatela" ma poważne wątpliwości, czy powinny przysługiwać homosiom:

 "Czym innym jest równość wobec prawa czy możliwość dziedziczenia po dorosłym homoseksualnym partnerze, czym innym natomiast adopcja dzieci, stanowiąca ogromny eksperyment psycho-biologiczny na żywym organizmie, pozbawionym możności decydowania, czy chce brać w nim udział."

Okraska podobnie jak inni konserwatyści jest przekonany, że model rodziny, który zna jest modelem "naturalnym" wynikającym z "Prawa Bożego" lub praw ewolucji biologicznej. Takie założenie pozwala traktować wszystkie inne modele jako "eksperymenty" na biednych dzieciach.

Po pierwsze pan redaktor nie dostrzega chyba faktu, że dziecko nigdy nie ma możliwości decydowania o tym jakich ma rodziców, a orientacja heteroseksualna nie jest żadną gwarancją jakości w procesie wychowania potomstwa.

Po drugie model rodziny nuklearnej "tata, mama i dzieci" nie jest czymś oczywistym u homo sapiens, tylko wzorcem, który pojawił się stosunkowo późno - wraz z rewolucją przemysłową w XVIII i XIX stuleciu. Wcześniej na Zachodzie dominowały wielopokoleniowe chłopskie klany, gdzie opieką nad małoletnimi bardziej zajmowało się starsze rodzeństwo i kuzynostwo niż zapracowani rodzice. W wielu krajach do dziś społeczną normą są rodziny poligamiczne. W cywilizacji śmierci zwyczajne są takie bezeceństwa jak samotne rodzicielstwo lub "przyszywani rodzice" z dziećmi z poprzednich małżeństw.

Po trzecie lesbijki i geje mają dzieci i wychowują je od dawna. Wielu naukowców bada jak te rodziny funkcjonują i nie dostrzeżono nic zdrożnego.

Okraska protestuje też przeciwko terrorowi "politycznej poprawności" który przejawia się tym, że nie pozwala się na merytoryczną krytykę idei praw LGBT, a w ogóle walka o prawa gejów nie ma sensu bo rzeczywistej akceptacji nie da się zadekretować.

Następnie redaktor Ostatniego Prawdziwego Lewicowego Pisma w Polsce wyjaśnia o co powinna walczyć dziś lewica. Prawa pracownicze i państwo opiekuńcze to idee, które od kilku dekad są w odwrocie, a zdaniem Okraski istnieje odwrotna zależność między postępem we wdrażaniu praw gejów a zachowaniem praw socjalnych. Tak się jednak składa że wśród tych kilku państw, w których geje mają faktycznie pełnię praw obywatelskich, łącznie z prawem do adopcji, są kraje w największym stopniu realizujące lewicowe ideały solidarności społecznej i państwa opiekuńczego. Jeśli uszeregujemy państwa według kryteriów przestrzegania praw LGBT i realizacji socjalnych postulatów lewicy to okaże się że między tymi szeregami występuje korelacja pozytywna. Nie jest więc prawdą, że zajmowanie się prawami mniejszości seksualnych odwraca uwagę od spraw ekonomicznych i społecznych i ułatwia neoliberałom demontaż państwa opiekuńczego. Wręcz przeciwnie - te społeczeństwa, które wykazują się największą empatią dla ludzi wykluczonych potrafią dostrzec problemy zarówno osób LGBT jak i ludzi marginesu ekonomicznego.

 Okraska dostrzega jednak ważny problem - lewica w wielu krajach zaczadziła się ideologią neoliberalną i ma swój udział w dziele likwidacji praw pracowniczych. Jednak winne tej patologii nie jest porzucenie przez lewicę kwestii socjalnych na rzecz praw gejów. Socjaldemokracja dostosowała się jedynie do globalizacji. W krajach zachodnich dominującą siłą polityczną stała się klasa średnia i to ona jest "nowym proletariatem". Lewica chcąc powalczyć o głosy klasy średniej przyjęła neoliberalną ideologię, gdyż uwierzyła, że niskie podatki i tani kredyt dostępny dzięki deregulacji systemu bankowego jest tym czego potrzebuje wielkomiejski elektorat. Lewicowe partie zaczęły ścigać się z prawicą o głosy klasy średniej i lekką ręką zagłosowały za redukcją świadczeń socjalnych, które mieszczuchom są zbędne, a niepotrzebnie obciążają budżet. Kiedy przyszedł kryzys finansowy okazało się że na neoliberalnym porządku gospodarczym zyskała jedynie finansowa oligarchia, a dobrobyt klasy średniej był tylko ułudą.

Wielkomiejski elektorat nadal wierzy, że możliwe jest rozbudzenie gospodarki dzięki starym sztuczkom i głosuje na prawicę, gdyż ta podobno "lepiej zna się na gospodarce" i przy okazji obiecuje bezlitosną rozprawę z przestępczością i bandytyzmem. W tym samym czasie robotnicy zaufali neofaszystom, gdyż ci mówią prostym językiem i dają proste odpowiedzi na pytania o przyczyny trudnej sytuacji biedniejszej części społeczeństwa.

środa, 10 sierpnia 2011, meinglanz
Tagi: lewica

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: