Blog > Komentarze do wpisu

7 litrów testosteronu!

Louann Brizendine autorka "Mózgu Kobiety" - kolekcji psychobzdur i seksistowskich stereotypów, która stała się światowym bestsellerem, zarobi kolejne miliony dzięki swej następnej  książce. W the Times ukazał sie artykuł na temat "Male Brain" nowego działa słynnej psychiatryczki z USA. "Mózg Kobiety" został określony przez recenzentów z "Nature" mianem melodramatu. Brizendine zasłynęła dzięki informacjom, które sobie po prostu wyssała z palca (np. stwierdzając że kobiety dziennie wypowiadają 20 tys. słów, a mężczyźni 7 tys. słów), a także dzięki wyciąganiu bardzo daleko idących wniosków z niejasnych wyników badań, uogólnianiu wniosku z badań niewielkich liczebnie grup na całą populację, a przede wszystkim dzięki dziwacznym analogiom. W swej nowej książce robi to samo.

"Twój nastoletni syn jest wiecznie znudzony i opryskliwy? To wina testosteronu: gdyby zamienić go w piwo, dziewięcioletni chłopiec otrzymywałby mały kufel złotego napoju dziennie. Przez organizm 15-latka w ciągu dnia przelewa się odpowiednik ponad siedmiu litrów tej substancji."

Co to właściwie znaczy "odpowiednik 7 litrów"? W organizmie młodego mężczyzny jest 5 litrów krwi, a w niej 5 mikrogramów testosteronu na litr. W ciągu doby do krwi młodego mężczyzny z jąder wydziela się jakieś 7 mg tej substancji. W jaki sposób po zamianie na piwo wyjść ma z tego mały kufel? Wreszcie czy kufel piwa ma pojemność 7 litrów?

"Taka ilość testosteronu sprawia, że młody człowiek jest niezwykle wrażliwy na krytykę i nie potrafi odczytywać emocji innych ludzi."

Oczywiście po nastoletnich dziewczętach krytyka spływa jak deszcz po szybie.

"Twój kochanek zasypia zaraz po stosunku? Nie bierz tego do siebie. Winę za jego nagłe zaśnięcie ponosi oksytocyna, która uwalnia się w mózgu po orgazmie. Kobiety pod jej wpływem mają ochotę na rozmowę i przytulanie, ale u mężczyzn - z nieznanych dotąd przyczyn - hormon ten "działa jak tabletka nasenna", uruchamiając w mózgu ośrodek odpowiedzialny za sen."

Oksytocyna na mężczyzn działa podobnie jak na kobiety. Podczas orgazmu w mózgu mężczyzny wydziela sie jednak cały koktajl hormonalny: oksytocyna, norepinefryna, wazopresyna, tlenek azotu i prolaktyna. Ten ostatni hormon daje uczucie zmęczenia, które może działać na mężczyzn usypiająco.

"Zapewne nieraz zwierzałaś się swojemu partnerowi z problemów w pracy, licząc, że powie ci: "wiem, co czujesz". Jednak zamiast słów pocieszenia twój facet podsunął ci zaraz gotowe rozwiązanie problemu. Dzieje się tak, ponieważ ośrodki mózgowe odpowiedzialne za funkcje analityczne dominują u niego nad tymi, które odpowiadają za empatię emocjonalną. U kobiet jest na odwrót."

Dominowanie jednych ośrodków nad drugimi to tylko na pececie. Nawet jeśli prawdą byłoby, że mężczyźni nie empatyzują tak bardzo jak kobiety (a nie zawsze jest to prawda jak wskazują badania zespołu W. Ickesa) to nie oznacza wcale, że różnica taka jest wrodzona, czy uwarunkowana przez twardą biologię. Największym nieporozumieniem w całej tej neuroseksistowskiej literaturze jest niezrozumienie relacji mózg - stany psychiczne. Typowe wytłumaczenie jakieś różnicy genderowej brzmi następująco: "Mózgi mężczyzn i kobiet wykazują inną aktywność. Oznacza to, że różnice między płciami wynikają z uwarunkowanych biologicznie różnic w budowie mózgu!" Nie tak prosto!

Po pierwsze nasze mózgi dostosowują swoją fizjologię do wykonywanej pracy. Zależy to w dużej mierze od motywacji do działania. Silniejsza motywacja wywołuje silniejsze pobudzenie fizjologiczne, co także objawia się w wynikach obrazowania mózgu. Silniejsze zmotywowanie do empatii może wynikać z wrodzonej predyspozycji, albo z wpływu społecznego, wymogów sytuacji, oczekiwanej nagrody. Mózg jest organem plastycznym i potrafi dostosować nie tylko swoją fizjologie, ale tez anatomię (np. kiedy się uczymy powiększa się szara materia kory mózgowej, co wykazały badania Dragańskiego et. al.)

Po drugie błędem jest bezpośrednie przekładanie wyników obrazowania mózgu (najczęściej metoda fMRI, rzadziej PET, EEG) na określone stany psychologiczne. Nie, ma prostego przełożenia natężenia aktywności fizjologicznej określonych ośrodków mózgu na siłę procesów psychologicznych. To co i jak człowiek czuje jest zależne od konfiguracji dużej liczby procesów w mózgu, a nie tylko od siły pobudzenia w jednym, czy kilku ośrodkach.

Po trzecie nie wiemy jaki wpływ maja różnice w anatomii funkcjonalnej kory mózgowej, na przebieg określonych procesów psychicznych. R. Haier odkrył na przykład, że kobiety i mężczyźni różnią się tym jakie struktury są aktywowane podczas wykonywania zadań z testu IQ. U mężczyzn pobudzonych jest więcej szarych komórek, a u kobiet białych. Oznacza to różną "architekturę" sieci neuronowych wykonujących to samo zadanie. Co ciekawe te różnice anatomiczne nie mają wpływu na sprawność wykonywania zadania - grupy kobiet i mężczyzn osiągnęły takie same średnie wyniki w IQ.

Po czwarte cała literatura na temat różnic genderowych w psychologii jest niespójna. Często zdarza się, że jedno badanie wykazuje różnice w określonym procesie psychicznym inne badanie nie. Jeśli zaś takowe różnice stwierdzono to zazwyczaj są one małe, a odchylenie standardowe jest duże, tak że wariancje populacji kobiet i mężczyzn prawie sie pokrywają (wykazała to Hyde J. w swej metanalizie 45 badań na temat różnic płciowych). Z literatury neuroseksistowskiej dowiemy się natomiast, że istnieją zasadnicze jakościowe różnice między mózgiem kobiety, a mózgiem mężczyzny i przekłada sie to na psychikę, tak że mężczyzna i kobieta myślą zupełnie inaczej. Potem robi sie głupie tytuły typu "Jak myśli facet" tak jakby istniały różne sposoby myślenia dla płci.

Czemu dajemy sie nabrać na te sztuczki? Rozumiem konserwatystów ględzących o "tradycyjnej roli kobiety w rodzinie" dla których psychologia astronomiczna to uzasadnienie wyznawanego światopoglądu. Często jednak także osoby deklarujące poparcie dla równouprawnienia kobiet z satysfakcją przyjmują te literaturę. Stereotypy to przyjemna rzecz, bo odciążają nasze mózgi. Łatwo możemy pokategoryzować sobie świat. Nie musimy się zastanawiać nad mechanizmami, które ograniczają nasze możliwości wyboru drogi życiowej. To wszystko wrodzone cechy mózgu - jaka prosta odpowiedź.

In plus dla Brizendine należy zapisać wspomnienie o zmianach hormonalnych u młodych ojców. Co prawda jak zwykle przesadziła z wnioskami jakie wyciągnęła z tych badań (zmiany mogą być częściowo efektem stresu i obaw mężczyzny oczekującego narodzin dziecka, a niekoniecznie ewolucyjnym przygotowaniem do pełnienia roli ojca) ale przynajmniej wytrąciła z ręki argument tym, którzy twierdzą, że mężczyzna jest biologicznie niezdolny do troski i opieki.

czwartek, 29 kwietnia 2010, meinglanz
Tagi: testosteron

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/10 00:31:09
@Co to właściwie znaczy "odpowiednik 7 litrów"?

To chyba raczej problem tłumacza albo autorki artykułu. Po spojrzeniu w książkę mam wrażenie, że Brizendine chodziło o uwidocznienie różnicy pomiędzy dziewięcio- a piętnastolatkiem.
-
2010/10/10 17:10:46
Raczej autorki artykułu, która zastosowała dość dziwną analogię.