Blog > Komentarze do wpisu

Republikanie są mniej męscy!

Świat Nauki dzisiaj informuje o badaniu jakie przeprowadzili neuronaukowcy z Duke University i University of Michigan w Ann Arbor. Badacze stwierdzili, że u mężczyzn którzy głosują na kandydata, który przegra wybory poziom testosteronu spada w ciągu kilkudziesięciu minut po zapoznaniu się z wynikiem wyborczym. Przypomina to wnioski z wcześniejszych badań wahań poziomu T u kibiców drużyn, które wygrywają i przegrywają mecze. Jak się okazuje samo branie udziału w rywalizacji – zarówno bezpośrednie uczestniczenie w pojedynku sportowym czy politycznym jak i kibicowanie ma podobny wpływ na poziom T.

Artykuł jednak zawiera elementy „bad neurojournalism”. Przede wszystkim pojawiło się stwierdzenie, że „Testosteron odpowiada za agresję, podejmowanie ryzyka i reakcję w sytuacji zagrożenia.„ Otóż nie udowodniono jak dotąd, że samo stężenie T zachęca mężczyzn do ryzyka i agresji. Dotychczasowe badania wskazują, na odwrotną zależność – to uczestniczenie w rywalizacji i zachowaniu agresywnym podnosi poziom T. Prof. Penn State wykazał na przykład, że poziom T zarówno u kobiet i u mężczyzn wzrasta przed rozpoczęciem pojedynku sportowego. Natomiast po jego zakończeniu zależy już od wyniku – u zwycięzców wzrasta, u przegranych maleje. Samo sztuczne podnoszenie stężenia T we krwi nie powoduje wzrostu agresywności i skłonności do zachowań agresywnych. Zabawny jest też, podtytuł artykułu w ŚN „mężczyźni stali się mniej męscy”. Zapomniano dodać, że na bardzo krótki czas, bo takie wahania poziomu T to kwestia najwyżej godzin. Przy okazji zauważyć muszę tendencję do tłumaczenia nazwy „neurosciences” jako „neurobiologia” lub po prostu „biologia” jak w artykule ŚN. Neurosciences to jest multidyscyplinarny obszar badań, w którym uczestniczą przedstawiciele różnych dziedzin. W tekście z ŚN wypowiadali się akurat psychologowie. Penn State jest pedagogiem i socjologiem. Podobne badania prowadzą też ekonomiści i przedstawiciele nauk medycznych.

Dla mnie najciekawsza jest obserwacja, że wynik wyborów nie ma wpływu na poziom T u kobiet, choć taki efekt zaobserwowano w przypadku rywalizacji sportowej. Wygląda na to, że mężczyźni traktują porażki i sukcesy polityków, których popierają jako osobiste. Kobiety nie odnoszą tego tak bardzo do siebie. Emocjonalnie angażują się w rywalizację, jeśli biorą w niej udział. Czyżby mężczyźni mieli silniejszy „instynkt stadny”? To ciekawe spostrzeżenie do analizy socjokulturowej. Kibicowanie i dyskutowanie o polityce to zdecydowanie męskie zajęcia, które w moim odczucia są elementem utrzymywania przez mężczyzn kontroli społecznej. Nie można zatem powiedzieć, że mężczyźni są bardziej zaangażowani w rywalizację niż kobiety. Raczej należy przypuszczać, że męska rywalizacja ma bardziej kolektywny – plemienny charakter. Mężczyźni tworzą koalicje w celu uzyskania kontroli nad zasobami i kobietami oraz wyeliminowania innych mężczyzn. Ta plemienna rywalizacja leży u podłoża istniejącego aż do XX wieku wykluczenia kobiet z sfer władzy i biznesu.

poniedziałek, 01 lutego 2010, meinglanz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: