Blog > Komentarze do wpisu

Testosteron nie jest zły, mężczyźni tak.

Po raz kolejny komentarz dotyczyć będzie naszego ulubionego hormonu sterydowego. Cieszę się, że portal Onet wyświetlił tłumaczenie artykułu Timesa omawiające badania C. Eiseneggera obalające niektóre mity na temat Mr T. Komentarz zamieścił też portal Racjonalista.pl. Omawiany eksperyment wykazał, że T. sam w sobie nie wywołuje zachowań antyspołecznych i ryzykanckich. Taki efekt wystąpił jedynie u kobiet, którym powiedziano, że otrzymają testosteron. Zachowanie nieuczciwe i agresywne okazało się być efektem wiary w stereotypy na temat wpływu męskiego hormonu na psychikę. Kobiety, którym podano T. ale nie były o tym poinformowane nie tylko nie zachowywały się agresywnie, ale wręcz wykazały się większą uczciwością w grze.

Ed Yong pisze o uprzedzeniu do hormonu. Moim zdaniem eksperyment w piękny sposób pokazał siłę seksistowskich stereotypów. W tym przypadku ich ofiara padają mężczyźni. Kobiety uczestniczące w badaniu były przekonane, że wadą kolektywną mężczyzn jest właśnie agresywność i egoizm. Stąd oczekiwanie, że przyjęcie „męskiego” hormonu spowoduje, że te właśnie cechy się ujawnią. Czy mężczyźni rzeczywiście są agresywniejsi i bardziej egoistyczni od kobiet? Typowym przykładem wykazywania męskiej tendencji do zachowań agresywnych jest podawanie statystyk na temat popełniania przestępstw. Większość aktów agresji dokonują mężczyźni. Równocześnie więźniowie odsiadujący wyroki za akty agresji mają wysoki poziom testosteronu. Dla wielu naukowców i dziennikarzy te dwa fakty są wystarczającym dowodem by uznać mężczyzn za płeć agresywniejszą.

Nie jest to jednak poprawnie wyciągnięty wniosek. Po pierwsze przestępcy i psychopaci stanowią specyficzna grupę mężczyzn. Większość mężczyzn nie wykazuje skłonności do agresji. Wśród wielu grup mężczyzn także zdarzają się osoby z wysokim poziomem testosteronu, jednak nie czyni ich to agresywniejszymi. Również badania eksperymentalne pokazują, że podanie mężczyznom T. nie zwiększa u nich odczuwania irytacji ani ochoty na bijatykę. Istnieją zresztą uzasadnione powody, by przypuszczać, że związek T. - agresja jest odwrotny – to angażowanie się w rywalizację i zachowania agresywne podwyższa poziom testosteronu. Eisenegger twierdzi, że T. zwiększa chęć angażowania się w takie czynności, które podnoszą status społeczny. Moim zdaniem również w tym przypadku może występować odwrotna zależność przyczynowo – skutkowa. To poprawa statusu społecznego podnosi poziom T. u mężczyzn. Inne badania eksperymentalne pokazują, że sztuczne podniesienie T. u mężczyzn ma mały wpływ na psychikę – poprawia nastrój i obniża poziom lęku.

Badanie jak i sposób w jaki prasa je komentuje pokazuje jak bardzo rozpowszechniony jest biologiczny determinizm jako uzasadnienie dla seksistowskich stereotypów. Jest to niepokojący trend, bowiem wiara w istnienie „biologicznie zdeterminowanych różnic między kobietami, a mężczyznami” może doprowadzić wprost do zaniechania działań na rzecz wyrównywania szans w różnych aspektach naszego życia.

wtorek, 29 grudnia 2009, meinglanz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: